Problem docenta K. jest moim zdaniem nierozwi±zalny, z tego samego powodu, dla którego specjali¶ci
nie mog± siê zgodziæ, czy pani± Corneliê Rau nale¿y hospitalizowaæ czy wypu¶ciæ. Pani Rau
wiêksz± czê¶æ swojej konferencji prasowej parê tygodni temu po¶wiêci³a na przekonywanie obecnych
mediów, ¿e jest normalna i na nic nie cierpi, choæ ka¿dy laik móg³ go³ym okiem zobaczyæ, ¿e by³o
wrêcz przeciwnie, niezale¿nie od przyjêtej definicji normalno¶ci.
Analogicznie, docentowi K. prawdopodobnie wydaje siê, ¿e wszystko jest w porz±dku, a on panuje nad
sytuacj±. Docent niekoniecznie dostrzega natomiast, ¿e niezale¿nie od tego, czy on nad ni± panuje, czy
nie, to sama sytuacja, któr± sobie w³asnorêcznie wygenerowa³ na forach Gaz Wyb, jest daleka od
normalno¶ci.
Na obecnym etapie, docent K. ma w portalu Gaz Wyb swój w³asny, barokowy ¶wiat wirtualny w³asnej
roboty i pomys³u. W tym ¶wiecie bryluje, prowadzi wyk³ady i seminaria, pisze na kilku forach na
kilkana¶cie tematów pod kilkudziesiêcioma ksywami naraz, dzieli i rz±dzi, chwali tych, którzy siê z nim
zgadzaj±, udziela rad ex cathedra z ka¿dej dziedziny tym, którzy jeszcze nie wiedz±, kto on taki,
strofuje b³±dz±cych i zajadle walczy z ka¿dym, kto mu sie o¶mieli sprzeciwiæ. W cyberprzestrzeni,
docent jest profesorem zwyczajnym Harvardu, Oxfordu, Cambridge i Sorbony naraz, wybitnym
uczonym, wielokrotnym laureatem Nobla. S³owem wszystkim, czym nie jest w realu.
Docent, ju¿ wcze¶niej sk³onny do dostrzegania prze¶ladowcy w ka¿dym, kto siê z nim nie zgadza³,
dozna³ w 2001 r. powa¿nego urazu psychicznego, kiedy odmówiono mu posady w australijskim
ministerstwie spraw zagranicznych, czyli DFAT. Usi³owa³ zwalczyæ odmown± decyzjê za pomoc±
karko³omnej tezy, ¿e DFAT ***musi*** przyjmowaæ do pracy w australijskiej dyplomacji inwalidów
psychiatrycznych, bo inaczej ³amie ustawodawstwo antydyskryminacyjne.
Trudno powiedzieæ, czy docent strzeli³ w ten sposób samobójczego gola do w³asnej bramki. W ka¿dym
razie, s±d federalny pogl±du docenta nie podzieli³, orzekaj±c, ¿e powód nie dowiód³ dostatecznie
przekonywuj±co, ¿e w tradycyjnie morderczej konkurencji o posady sta¿ystów w DFAT (2500 podañ na
25 stanowisk) nie powiod³o mu siê wy³±cznie lub g³ównie na skutek dyskryminacji na jakimkolwiek
gruncie przez pozwanego. Docent utwierdzi³ siê w ten sposób w przekonaniu, ¿e australijskie s±dy s±
fundamentalnie niesprawiedliwe albo przekupne, za¶ australijscy wrogowie krzywdz± go i bezustannie
prze¶laduj± za to, ¿e on pochodzi z Polski, ma akcent, nie jest ¯ydem, etc., etc. Australia jako taka
sta³a siê dla docenta po tym do¶wiadczeniu piek³em, odpowiedzialnym za wszystkie jego ¿yciowe
niepowodzenia. Docent robi co mo¿e, by siê na Australii odegraæ. Australia jest g³ównym
nieprzyjacielem i Wielkim Szatanem docenta K., zaraz potem id± ¯ydzi, prez. Bush, wielkie korporacje,
admin bloga "Racjonalista" w Polsce, który nie uwa¿a docenta za racjonalnego, oraz ka¿dy, kto siê z
docentem w jakikolwiek sposób nie zgadza.
Tropienie ksyw docenta przekracza mo¿liwo¶ci amatorów, ze wzglêdu na fantastyczne ilo¶ci czasu,
jakich by takie przedsiêwziêcie wymaga³o. Docent jest by³ym informatykiem z epoki tranzystora
³upanego, i posiada z tamtych czasów wystarczajac± wiedzê, by siê klonowaæ na forum ile razy mu siê
spodoba. Docent bywa na forach GW z tak± czêstotliwo¶ci±, ¿e osobi¶cie w±tpiê, czy starcza mu
jeszcze czasu na cokolwiek innego. 55-letni docent jest zapewne rencist±, byæ mo¿e dorabiaj±cym
sobie gdzie¶ zleceniami i krótkoterminowymi fuchami, poniewa¿ pojawia siê na forach wiele razy
dziennie, o ka¿dej porze dnia i nocy, co raczej wyklucza regularne zajêcie na etacie.
Obruszaæ siê na docenta, ¿e pieprzy bzdury, to tak, jak mieæ pretensje do go¶cia, któremu tramwaj
obci±l nogê, ¿e kuleje. Docent po prostu inaczej nie mo¿e - chêci w to równanie nie wchodz±. Nie
uwa¿am, by nale¿a³o podejmowaæ jakie¶ akcje. Po pierwsze to niehumanitarne. Po drugie, w
porównaniu ze stanem sprzed kilku miesiêcy, docent coraz czê¶ciej polemizuje sam ze sob±, rozpada
siê na coraz wiêcej osobowo¶ci. My¶lê, ¿e bierze jakie¶ leki, ale nieregularnie, bo mo¿na ³atwo
zauwa¿yæ, kiedy zapomnia³ ich wzi±æ - fontanny docentowego dowcipu i pogardy dla innych bij± wtedy
szczególnie wysoko. Jakakolwiek interwencja z zewn±trz wydaje mi siê zbêdna - niezad³ugo, docent K.
bêdzie ca³kowicie poch³oniêty polemik± pomiêdzy ró¿nymi swoimi wcieleniami, bez potrzeby u¿ywania
do tej debaty komputera ani utrzymywania kontaktu ze ¶wiatem zewnêtrznym.
Prosze usunac ten post, jako iz zawiera on dane osobowe i tresci niezgodne z polskim i australijskim prawem (m. innymi szkaluje realne osoby, czyli tzw. calumny, slander, libel & defamation - po polsku ZNIES£AWIENIE, POTWARZ, OSZCZERSTWO).
Prosze usunac ten post, jako iz zawiera on dane osobowe i tresci niezgodne z polskim i australijskim prawem (m. innymi szkaluje realne osoby, czyli tzw. calumny, slander, libel & defamation - po polsku ZNIES£AWIENIE, POTWARZ, OSZCZERSTWO).
Przepraszam wszystkich. Zapomnia³em, ze dane osobowe to tylko takie, ktore umozliwiaja identyfikacje osoby, w zwiazku z czym nie wiadomo kto by tu mial byc szkalowany. Czasem mi sie tak robi, ze pisze bez zastanowienia, a przeciez nie wiem kto to jest docent K., ani czy ktos taki w ogole istnieje. Jeszcze raz przepraszam.
Wys³any: 2006-05-30, 10:10, Wto Temat postu: Dane osobowe
Kagan napisa³:
Kagan napisa³:
Prosze usunac ten post, jako iz zawiera on dane osobowe i tresci niezgodne z polskim i australijskim prawem (m. innymi szkaluje realne osoby, czyli tzw. calumny, slander, libel & defamation - po polsku ZNIES£AWIENIE, POTWARZ, OSZCZERSTWO).
Przepraszam wszystkich. Zapomnia³em, ze dane osobowe to tylko takie, ktore umozliwiaja identyfikacje osoby, w zwiazku z czym nie wiadomo kto by tu mial byc szkalowany. Czasem mi sie tak robi, ze pisze bez zastanowienia, a przeciez nie wiem kto to jest docent K., ani czy ktos taki w ogole istnieje. Jeszcze raz przepraszam.
Osoby, ktore tu trafiaja z forum POLONIA "Wybiorczej" dobrze wiedza o kogo chodzi. Czuje, ze wlasciciele tego forum chca koniecznie mi zplacic odszkodowanie...
Wys³any: 2006-05-30, 14:48, Wto Temat postu: Re: Dane osobowe
Kagan napisa³:
Kagan napisa³:
Kagan napisa³:
Prosze usunac ten post, jako iz zawiera on dane osobowe i tresci niezgodne z polskim i australijskim prawem (m. innymi szkaluje realne osoby, czyli tzw. calumny, slander, libel & defamation - po polsku ZNIES£AWIENIE, POTWARZ, OSZCZERSTWO).
Przepraszam wszystkich. Zapomnia³em, ze dane osobowe to tylko takie, ktore umozliwiaja identyfikacje osoby, w zwiazku z czym nie wiadomo kto by tu mial byc szkalowany. Czasem mi sie tak robi, ze pisze bez zastanowienia, a przeciez nie wiem kto to jest docent K., ani czy ktos taki w ogole istnieje. Jeszcze raz przepraszam.
Osoby, ktore tu trafiaja z forum POLONIA "Wybiorczej" dobrze wiedza o kogo chodzi. Czuje, ze wlasciciele tego forum chca koniecznie mi zplacic odszkodowanie...
Klopot dodatkowy polega jeszcze i na tym, ze ja sam czasem nie wiem, o kogo mi chodzi. Taki niedobry wplyw ma na mnie czytanie "Wybiorczej". Prosilem ich juz o odszkodowanie, ale oni zamiast mi zaplacic, zebym mogl zyc godnie, zaczeli banowac moje IP i brzydko nazywac mnie trollem. A ja bardzo przepraszam, ja nie jestem zaden troll, ja po prostu tak juz mam.
Tym niemniej spodziewali¶my siê g³êbszej znajomo¶ci tematu ochrony privacy po instruktorze cybernetyki pracuj±cym dla rz±du apartheidu. Otó¿ dane osobowe zazwyczaj wskazuj± na konkretnego krawczyka - po¶cik z GW nie zawiera ani adresiku ani komóry ani PESELka ani ¿adnej rzeczy temu podobnej.
W dodatku bior±c pod uwagê kalumnie umieszczane pod adresem Pana Siedleckiego w GW sk³onni jeste¶my uznaæ Kagana za o wiele wiêkszego potwarcê ni¿ jakikolwiek lemolog w najnowszej historii noblistyki wirtualnej.
> To jest publicznie dostêpna informacja z publicznych archiwów, któr± w dodatku
> ty sam tam umie¶ci³e¶ (albo bezpo¶rednio lub po¶rednio zgodzi³e¶ siê na jej
umieszczenie), w celu nie ograniczonego udostêpniania ka¿demu, kto j± zechce
ogl±daæ. ¯aden czytelnik nie ma ¿adnego obowi±zku zachowania tej informacji w
tajemnicy. Równie dobrze móg³by¶ protestowaæ, ¿e kto¶ znalaz³ w ksi±¿ce
telefonicznej twój numer telefonu i da³ innemu, ciebie nie pytaj±c przedtem o
zgodê. Mo¿esz zmieniæ sobie numer i zastrzec, ¿e nie nale¿y go publikowaæ, ale
nie mo¿esz nic zrobiæ z faktem, ¿e twój stary numer jest w zesz³orocznej ksi±¿ce.
>
>
> IF Keller to nie ty [ie. kaganowski + n innych ksyw], co te¿ musia³by¶
najpierw udowodniæ, THEN you also have no case, because you have no standing.
>
> Nic ci bowiem do dyskusji przez osoby trzecie na temat publicznie dostêpnej
informacji, opublikowanej przez inn± osobê trzeci±, w tym wypadku Kellera.
Równie dobrze Kowalski móg³by protestowaæ, ¿e Malinowski znalaz³ w ksi±¿ce
telefonicznej numer telefonu Migdalskiego i da³ ten numer Gwizdalskiemu, bez
pytania Migdalskiego o zgodê.
_______
Sek w tym, ze Lem nie zdaje sobie z tego, ze wypisuje coraz wiecej bredni.. Bo
gdyby zdal sobie sprawe, to wreszcie by zamilkl.
Ciekawe, czy to on tak nie moze zyc bez pisania i publikowania, czy tez
rodzinka go to tego podpuszcza, czerpiac jednoczesnie z powyzszego procederu
korzysci materialne...
Mo¿esz pisaæ nowe tematy Mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach